Czy szkoła niepubliczna “nauczy życia”?

 „Szkoła niepubliczna ?! Dziecko pod kloszem chcesz wychować? Żeby sobie w życiu nie poradziło ?!” Jak mówią nasi rodzice ze Szkoły Słonecznej, często słyszą takie komentarze rodziny czy sąsiadów. Mimo bycia ocenianym przez innych, widzą w kształceniu dziecka w edukacji niepublicznej sens i wartość.

Skąd taki obstracyzm ? Skąd przekonanie,  że w szkołach publicznych toczy się prawdziwa edukacja, również życiowa, a w szkole niepublicznej dziecko jest „pod kloszem”, nie uczy się „życia”? Dyrektor naszej Szkoły, mająca wieloletnie doświadczenie dyrektorskie zarówno w szkołach publicznych jak i niepublicznych, regularnie tłumaczy: wiek siedmiu lat i więcej, to nie jest jeszcze czas na starcie się dziecka z trudnościami, problemami życiowymi i próbami „radzenia sobie”. Oczywiście, dziecko rzucone na tzw. ”głęboką wodę” JAKOŚ będzie musiało sobie poradzić, ale to niekoniecznie musi być tak, jak sobie wyobrażamy. Nie zawsze, a wręcz rzadko dziecko staje się zwycięzcą określonej sytuacji, niestety znacznie częściej jest ofiarą lub uciekinierem.

Czy w klasach I-III dziecko ma się mierzyć z tym, jak być ofiarą kradzieży? Jak znosić dokuczanie? Jak nie wtrącać się, gdy grupa agresywnych kolegów dokucza innej osobie? Jak znosić komentarze o swoim wyglądzie, o dojrzewającym ciele? Jak oprzeć się papierosom wręczanym przez kolegów? JAKOŚ się zmierzy. Ale czy na pewno wiemy, jak? Czy wiemy, jaki ślad taka sytuacja w nim zostawi? Czy na pewno w tłumie 800-100 innych uczniów uda się pedagogom dostrzec te niuanse? Czy  mamy TO mamy na myśli, mówiąc „niech się uczy życia”?….

Jest faktem, że szkoły niepubliczne są bardziej kameralne, a klasy mniejsze. Daje to bardzo dobre możliwości wyłapania wszelkiego tego typu sytuacji. Nie krytykujemy szkół publicznych, często pracują tam znakomici nauczyciele i zaangażowani dyrektorzy, ale placówka powyżej 150 uczniów traci sterowność, a jej uczniowie stają się anonimowi.

Nasza pani dyrektor wielokrotnie obserwowała, że w takich trudnych sytuacjach energia życiowa dziecka skierowana jest bardziej na pokonywanie trudności (np. w niełatwych relacjach rówieśniczych; lub trudności w nienadążaniu za uśrednionym tempem pracy), niż na proces uczenia się. A proces nauki to nabywanie wiedzy i umiejętności; w tym zaufania do siebie, pewności siebie, i asertywności. Krótko mówiąc, dziecko koncentruje się wtedy na przetrwaniu, zamiast na nauce.

Dopiero wtedy, gdy dziecko jest pewne swoich możliwości, asertywne i dojrzałe, wzrastające wśród dobrych, bezpiecznych wzorców – dopiero wtedy jest w stanie zmierzyć się z życiem – jego blaskami i cieniami. Szkoła jest również od tego, aby dziecku tę pewność pomóc zdobyć. Aby w przyszłości, w każdej sytuacji, z godnością i mądrością asertywnie potrafiło zareagować na każdą z takich sytuacji „mierzenia się z życiem”. Warto zatem zrobić wszystko, aby nasze dziecko było prawdziwie i mądrze gotowe na takie wyzwania.

W Szkole Słonecznej mamy pewną metaforę: Dziecko jest jak młode drzewko. Udostępniamy mu wodę i składniki odżywcze, doglądamy jak rośnie, czuwamy czy nie grożą mu szkodniki i choroby. Chronimy jego słabe korzenie i delikatne listki przed mrozem, gradem, wichurami. Drzewko doświadcza życia w przyrodzie, a jednocześnie nie jest pozostawione same sobie, gdyż czuwa nad nim mądry ogrodnik. Po latach wzrastania w kontrolowanych warunkach, nasza pielęgnowana roślinka wyrasta na silne, zdrowe, samodzielne drzewo z mocnymi korzeniami. W jego naturę wdrukowane są już skuteczne wzorce przetrwania, wie ono jak poradzić sobie z wichurami i mrozem, i wychodzi z tych sytuacji zwycięsko.

Comments are closed.